Trudno zliczyć, w jak wielu momentach popkultury pojawiają się bezpośrednie nawiązania do sceny otwierającej „Rydwany ognia”: w zwolnionym tempie, o świcie, plażą biegnie grupa młodzieńców w białych strojach, a towarzyszy im elektroniczny motyw muzyczny, niosący ze sobą posmak tajemnicy.
Producent David Puttnam wpadł na pomysł, który stał się podstawą filmu, gdy przykuty do łóżka przez grypę czytał jedną z pierwszych książek poświęconych historii igrzysk olimpijskich. Jego uwagę zwróciła wzmianka o sportowcu, który ze względów religijnych odmówił startu w biegu odbywającym się w niedzielę.
Tak narodził się oparty na prawdziwych wydarzeniach film o dwóch brytyjskich lekkoatletach startujących na olimpiadzie w 1924 roku: Ericu Liddellu – głęboko wierzącym szkockim chrześcijaninie, który biegnie na chwałę Boga, oraz Haroldzie Abrahamsie – angielskim Żydzie, który poprzez sport stara się przezwyciężyć społeczne uprzedzenia.
Nie jest to jednak film wyłącznie o wygrywaniu wyścigów. Dzięki dwóm bohaterom kierującym się zupełnie innymi motywacjami „Rydwany ognia” stają się opowieścią o wierze, tożsamości oraz konflikcie między osobistymi przekonaniami a oczekiwaniami otoczenia i instytucji. Sport jest tu punktem wyjścia do znacznie szerszej refleksji nad ludzką naturą. To także fascynująca podróż w czasie do początków profesjonalnej rywalizacji sportowej – świata, w którym za niestosowne uznawano nawet… zatrudnienie trenera!
Historia powstania filmu jest równie ciekawa, co sam film – poczynając od tego, że finansowaniem projektu, którego scenariusz zalegał na półce z braku zainteresowania inwestorów, zajął się mający wówczas niewielkie doświadczenie filmowe Dodi Al-Fayed, późniejszy partner księżnej Diany.
Osobną legendą stała się muzyka Vangelisa. Zestawienie realiów lat 20. XX wieku z nowoczesnym, elektronicznym brzmieniem było odważnym i świadomie anachronicznym wyborem. Grecki kompozytor otrzymał za ścieżkę dźwiękową Oscara, a łącznie „Rydwany ognia” uzyskały siedem oscarowych nominacji i zdobyły jeszcze trzy statuetki: za najlepszy film – pokonując m.in. „Poszukiwaczy zaginionej Arki” – a także za scenariusz oryginalny oraz kostiumy.
Film powszechnie uznawany jest dziś za absolutną klasykę brytyjskiego kina.